Prolog
Dawno, dawno temu. Kiedy jeszcze chodak był pantoflem, a gumowa lala przez nikogo jeszcze nie była praktykowana. W czasach kiedy księżna Diana jeździła powozem zaprzężonym w osły (kimkolwiek była), a tarzan huśtał się niczym beztroskie dziecko na lianach uwieszonych na drzewach bananowych. W tedy to otóż zdarzyło się TO. To co zmieniło przyszłość ludzkości, ich optymistyczne i realistyczne spojrzenie na otaczający świat. Wtedy to właśnie świat zwierząt i ludzi, świat ziemski i niematerialny złączyło się w jedność. Wszystko stanęło w jednej linii. Zrównało się niebo z ziemią, czego jednak nikt gołym okiem nie mógł zobaczyć. To zmieniło na zawsze historię ludzkości. Amen
Rozdział 126
Hahahaha…. Minęło mi się parę rozdziałów mojej jakże to wspaniałej powieści. Zapewne wszystkich ciekawi o czym to chciałam pisać. Wspaniały wstęp…i ….. i nagle rozdział 126. Gdzie pozostałe części? Ukradł je pantofel przeprany za ogórka udając marchewkę. O co mi chodziło?! O nic po prostu natłok chwilowych myśli, nagłe natchnienie z góry. Głos, który rozkazał : “Agato pisz. Pisz póki możesz. Teraz w tej chwili, masz natchnienie, cóż Ci szkodzi i tak nikt tego nie przeczyta!”. No to napisałam. Sama nie wiem co, nie wiem czemu akurat przeszłam ze wstępu do rozdziało 126 a nie do milion pięćset sto dziewięćset - może dlatego,że krócej się pisze? Hmmm…. Może drodzy panowie i drogie duszyczki zwane paniami, chcecie usłyszeć historię grozy? A może znów kolejne sielankowe romansidło, w której główną bohaterką, będzie zwykła kobieta, która pod warstwą jedwabnej sukienki, kryje ciało bogini Wenus wyidealizowanej i przerobionej w photoshopie, i która przy najbliższej okazji z szarej, pospolitej myszki zmienia się w chodzącą sex-bombę, łamiąc serca każdemu napotkanemu facetowi? Hahaha… niestety o taki duperelach nie będę pisać. To nie na moje nerwy. Nie potrafię pisać jak Mickiewicz, Słowacki czy Prus - i całe szczęście!!! Jakbym miała pisać takie dyrdymały, to musiałabym wpierw się nieźle doprawić. Szklanka czegoś mocniejszego czy… jaka szklanka chyba cały karton… czy zapalić jakiegoś skręta, żeby podryfować w przestworza morza śródziemnego i zwiedzić podwodny świat gdzie pływają syrenki z ogonami i gołymi cyckami, wielkimi cyckami, gdzie wpadłabym w kompleksy i przysiadła przy jakimś przydrożnym koszu na śmieci, znajdując w kieszeni stary rachunek po butelce podrobionej coli z biedronki za 1,99 zł i biorąc do ręki obgryziony ołówek, zaczęłabym pisać : “ Być albo nie być…” . Nie, to chyba w tym wcieleniu mnie nie czeka! Chociaż pisząc to co pisze tutaj jednym tchem, zastanawiam się czy jestem normalna? Skąd nagle we mnie taki natłok z niczym nie spokrewnionych (gdzie ten wyraz powinność się pisać razem, ale nie mam czasu tego poprawić) myśli? Chyba brakuje mi….hmm….hm… jak ktoś odgadnie czego mi brakuje to niech się zgłosi pod nr podany na ekranie…
Jestem sobie i mnie nie ma hahahhihuha… śpiewam tą piosenkę, którą wymyśliłam, bo co leży nie utonie. Źle się czuje, chyba mi już gorzej, nie wiem co pisze. Palce same pracują, głowa sama mówi co mam pisać…O BOŻe chyba jestem NATCHNIONA!!! O nie, co robić uciekać? Może schowam się do szafy! Pomocy nie mogę oderwać palców od klawiatury, szaleje o nie! To pewno przez panią Rygulską - czyt, Szaloną, po każdej lekcji z nią czuje, że część mózgu jest mi odbierana. O nie, ja chce swój mózg z powrotem!!! Może i nie jest wielki, ale to jedyne co mam, żebym mogła dawać złudne sygnały komuś kto mnie nie zna, że jestem mądra !
To koniec chyba umrę! Albo niech mi ktoś utnie palce! Co mam zrobić co mam zrobić? Może zapale sobie melisę. Co zapale? CO ja pisze…o ja cie.
Matka teraz wkroczyła do pokoju na moment wypchnęła mnie z mojego świata. Ale nie mogłam z nią dłużej rozmawiać, musiałam ją zbyć by móc pisać. A więc jestem poetą. W romantyzmie bycie poeta było przekleństwem. O nie! Uff..na szczęście nie jesteśmy w romantyzmie.
O kurde…powoli słabnę, wypalam się…to chyba przez rodzica, który przyszedł skontrolować jak czujny radar co robi jego potomstwo….
To koniec…już nie mogę…nareszcie…może zajmę się czymś pożytecznym.
Podpisała z uszanowaniem JA.
